Głuchołazy
Kalendarz imprez
Mapa serwisu
Urzędy
Banki
Służba zdrowia
Szkolnictwo
Miejscowości
Kronika filmowa
Repertuar kina
Apteki
>>więcej

Kopa Biskupia
Narty
Trasy rowerowe
Szlaki turystyczne
Jaskinie w Górach Opawskich
Miejsca warte odwiedzenia
Złoto Głuchołaz i okolic
Łowiectwo
Wędkarstwo
Biuro podróży Opawy
Rozkład jazdy PKS i PKP
>>więcej

Szkoła Muzyczna im. Jerzego Hellera
Koncerty
Konkursy
>>więcej

Park Krajobrazowy Góry Opawskie
Rezerwaty - Góry Opawskie
Ścieżki przyrodniczo-dydaktyczne
>>więcej

Polskie miasta
iNEWS
eGospodarka.pl
>>więcej

noclegi zakwaterowanie
Legenda o głuchołaskiej lipie
[&tab;]Letnia kanikuła nie pobudza do pisania o dawnych dziejach, a i dla czytelników temat ten jest zapewne nużący. Dla odprężenia zatem postanowiłem "popełnić" coś lżejszego. Przyczynił się do tego fakt, że Głuchołazy, bardzo stare miasto, mogłyby w tym roku obchodzić 780 lecie założenia. Tak stare miasta obok ciekawej historii mają wiele podań i legend. Pod tym względem Głuchołazy są dość ubogie. Właściwie istnieje jedna legenda, oparta raczej na fantazji, legenda o koziej szyi stanowiącej główny motyw herbu miasta. Postanowiłem tę białą plamę nieco zmniejszyć, a czytelnicy ocenią, czy się to udało? Dokładnie 310 lat temu, na przełomie sierpnia i września 1683 roku wracała, po rozgromieniu Turków pod Wiedniem, zwycięska armia Jana Sobieskiego III. Skrzydlata husaria polska przemierzała szlak ku ojczyźnie przez Austrię, Czechy, Morawy i Śląsk. Jeden z oddziałów pod wodzą księcia Jana Lubomirskiego zatrzymał się na popas w Głuchołazach i okolicznych wsiach. Mieli huzarzy w plecach stalowe skrzydła, ale swoim zachowaniem nie przypominali bynajmniej aniołów. Wprost przeciwnie. Podrywali co bardziej urodziwe białogłowy, a ich mężów i kochanków niejednokrotnie dotkliwie poturbowali, kiedy ci nie chcieli dostarczyć takich ilości wina czy gorzałki, która zaspokoiłaby niemałe apetyty i pragnienie wojaków. Ręczne argumenty huzarów były nie tylko skuteczne ale i słuszne. Skoro bowiem Polacy przelewali krew, a nierzadko oddawali życie po to, aby uchronić Europę przed turecką nawałnicą, bezczelnością ze strony niemieckiej ludności Głuchołaz i okolicy byłoby żałowanie huzarom odpowiedniej ilości "rozmownej wody" w jakiejkolwiek postaci.
Dobrze zagospodarowane miasto i urodzajne pola spodobały się żołnierzom do tego stopnia, że niewielka grupa pozostała tu, założyła rodziny i w ten sposób powstała wieś, którą nazwano Polski Świętów (Polnisch Wette). Reszta wojska po dwumiesięcznym wypoczynku udała się w domowe pielesze do Polski. Przed odejściem z Głuchołaz posadzili żołnierze w samym środku rynku małą lipkę. I nie był to przypadek czy kaprys. Jan III Sobieski, wspaniały król i wódz oprócz pięknej Marysieńki kochał również przyrodę. Szczególnie upodobał sobie dęby i lipy. Żołnierze znali tę jego słabość i dlatego wszystkie zwycięskie szlaki znaczyli w drodze powrotnej sadząc dęby i lipy. Na wiedeńskim szlaku obok Głuchołaz posadzono lipy również w Radkowie i Gliwicach. Wróćmy jednak do naszej lipki. Mijały dziesiątki i setki lat. Mała lipka stała się potężnym drzewem stanowiącym ozdobę głuchołaskiego rynku. Ze szczytu swej korony spoglądała z radością, jak miasto rozwija się i pięknieje. Wyrastały jak grzyby po deszczu wokół niej piękne stylowe kamienice. Od wschodu królowały smukłe wieże kościoła parafialnego, a na południu wieża bramy górnej, strzelista wieża kościoła ewangelickiego a dalej Promenadenstrasse, dziś Aleja Jana Pawła II, prowadząca do parku zdrojowego i na Górę Chrobrego. Pod lipą spacerowały setki kuracjuszy, którzy przyjeżdżali do Głuchołaz po zdrowie. Czarowała ich w lecie pięknym kwieciem i przyjemną wonią lipowego kwiatu. Nadeszły jednak trudne lata. Wojny śląskie, napoleońskie, pierwsza i druga wojna światowa były okresem pełnym przykrych i tragicznych wydarzeń. Ale i te lata przeżyła głuchołaska lipa. Nadszedł rok 1945, a z nim wyzwolenie. Wreszcie mogła lipa kwitnąć i pachnieć dla potomków tych, którzy ją tu posadzili - Polaków. Ale radość drzewa trwała krótko. Ze zdziwieniem i sutkiem spoglądało, jak z otaczających je kamienic spadają dachówki, pordzewiałe kawałki rynien, a z murów odpada tynk. Na domiar złego zbudowano u jej stóp dziwaczny wodotrysk, który nie tylko szpecił zabytkowy rynek, ale jeszcze przeraźliwym szumem wody zakłócał spokój lipy i mieszkańców. Iskierka zabłysła jeszcze po zwycięstwie "Solidarności" i nastaniu pełnej demokracji. O ile za czasów komuny lipa odwracała się do kamienicy, w której mieścił się Komitet PZPR i sławetne Prezydium MRN, to po 1989 roku zaczęła zwolna pochylać się w tamtą stronę, kłaniając się burmistrzowi, rajcom i siedzibie szlachetnej organizacji związkowej. Nie pomogły jednak niskie ukłony i nieme błagania. Miasto było nadal zaniedbane, rozkopane, a kamienice groziły zawaleniem. I kiedy wyliczyła, że w ciągu ostatnich czterdziestu lat odnowiono zaledwie dwie kamienice i stwierdziła, że rynek upodabnia się do ruin rzymskiego Koloseum, nie wytrzymała, postanowiła skończyć z tym wszystkim, bo cierpieć dłużej niw miała sił. Pewnej jesiennej nocy runęła na bruk. Była jeszcze na tyle szlachetna, że tego aktu samobójczego dokonała nocą, dzięki czemu nie było zabitych, rannych i przestraszonych. A szkoda! Niech chodzi bynajmniej o ofiary. Lipa mogła poczekać do rana lub południa i dopiero wtedy spadać powoli i majestatycznie. Mogła przy tym smagać po nogach i nie tylko rajców i ojców miasta. Być może smaganie przeniosłoby niektórym rozum z nóg do głowy, może sesje przestałyby być terenem kłótni na linii miasto - wieś, a z obrad zniknąłby w końcu stały temat zmian na stanowiskach burmistrzów, zastępców i nowych nazw głuchołaskich ulic. Zmiany, owszem, są wprowadzane, ale niczego dotąd nie naprawiają. Może dzięki gałązkom lipy znaleźliby się tacy, którzy dobrowolnie ustąpiliby miejsca ludziom energicznym, przedsiębiorczym i mądrym. Tego, niestety lipa - samobójczyni nie przewidziała.

Jeśli ktoś po przeczytaniu tego felietonu poczuje się dotknięty, to przypominam, że jest tylko legenda i nie wszystko w niej musi być prawdą

Autor: Stefan Morajko

o autorze
2004-06-30

 

 

 

 

Powierzchnia polskich Gór Opawskich wynosi 130 km2

 

 

praca w Szwecji...
Imprezy...
Nice site!...
szukam kawalerki do wynajecia ...
monety 2zł. GN...
Wojewódzki protest przeciwko w...
Galeria foto-glucholazy.pl...
Usługi pocztowo-kurierskie 791...
kupie mieszkanie w glucholazac...

 

 

Wpisz Twój e-mail:


Wpisz e-mail znajomego:



 

 

Thailand Travel Tours
Thailand Pictures
Thailand Hotels

 

 


Zamki i Pałace Euroregionu Pradziad

 

 

Liczba odwiedzin:
81429
Dzisiaj:
18
Gości on-line:
1
Na chacie:

 

 


Jeśli chcesz być powiadamiany o nowościach wpisz swój adres email





(c) 2004 glucholazy.info | www.seoteka.pl | Nieruchomości | bilety lotnicze | www.aleja.nieruchomosci.pl | www.firma.nieruchomosci.pl | mapa serwisu Historia Zabytki Artykuły Galeria Katalog www e-kartki CHAT Forum Księga Gości kamera Plan miasta dmoz linki a1 a2 a3 a4 a5 a6 a7 a8 a9 a10

Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively. in Unknown on line 0