Szczególny rozwój rzemiosła w Głuchołazach przypada na okres od XVI do XVIII wieku. W połowie XIX wieku wkroczył do miasta przemysł. Odtąd Głuchołazy, niewielkie miasto rzemieślnicze przekształcało się systematycznie w coraz bardziej znany w nyskim księstwie biskupim ośrodek przemysłowy. Nie były to jednak od razu fabryki w rodzaju późniejszych zakładów papierniczych czy meblowych. Pierwszą fabryką była przędzalnia założona w 1836 roku przez Michała Tillmanna. W roku 1851 kupiec Peikert zbudował niewielką fabrykę cygar, która jednak z braku funduszy przetrwała zaledwie 4 lata. Oprócz istniejących już wtedy trzech browarów, powstała w 1855 r. cegielnia produkująca również dachówkę i rurki drenażowe. Cztery lata później uruchomiono kolejną cegielnię w Konradowie. Jej właściciel J. Elsner wyposażył zakład w okazały i nowoczesny piec do wypalania cegły. W tym samym roku kupcy Bernard i Frenkel założyli fabrykę bielizny pościelowej, koców i dywanów. Fabrykę systematycznie rozbudowywano, wyposażano w nowe maszyny i urządzenia dzięki czemu stała się ona znaną przędzalnią i tkalnią, podobnie jak taki sam zakład w Prudniku, zbudowany wcześniej także przez Frenkla. Już na początku głuchołaska fabryka zatrudniała 130 pracowników, a nieco później 36 mistrzów i 98 czeladników. Wprawdzie w roku 1860 liczba zatrudnionych przejściowo spadła do 50, ale pięć lat później przy 150 krosnach pracowało stale 150 osób. Zapotrzebowanie na przędzę, nici, płótno było w tym czasie widocznie spore skoro obok fabryki Frenkla wybudowano drugą, w której znalazły pracę 24 osoby.
Na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku zbudowano w Głuchołazach dwie fabryki, których śladów na próżno szukalibyśmy dzisiaj. Pierwsza z nich to fabryka pończoch założona przez Franciszka Hoerniga z Nowego Lasu, rozbudowana w ciągu następnych lat w fabrykę materiałów sukienkowych, odzieżowych, odzieży męskiej i spódnic damskich. Jakkolwiek trudno na podstawie kronik i dawnych publikacji zlokalizować tę fabrykę, to jednak można przypuszczać, że były to zabudowania obecnego Omexu. Drugim zakładem, o którym dotąd nie wspominano, a który z pewnością istniał, była fabryka zapałek - niewielki zakład zatrudniający kilkanaście osób, ale produkujący tygodniowo 60 milionów zapałek. Do dużych zakładów należał młyn, nie mający jednak nic wspólnego z czynnym jeszcze po 1945 roku młynem przy ul. Kościuszki. Niewiarygodna wprost dla nas była jego lokalizacja na terenie dzisiejszego basenu kąpielowego. A jednak tam właśnie młyn zbudowano. Świadectwem tego jest nie tylko zapis w księgach miejskich, ale również późniejsze publikacje np. historia Głuchołaz Paula Kutzera z roku 1929. Według niego pierwsza o tym młynie pochodzi z 1852 roku. Jego właściciel J. Fabian wyposażył młyn w największe na Śląsku koło młyńskie, o średnicy około sześciu metrów. Wodę do młyna doprowadzano szeroką młynówką zasilaną przez potoki górskie, a odprowadzano na teren obecnego hotelu "Sudety", gdzie czystą wodę wykorzystywano w założonej tu wybielarni płótna. Właściciel młyna nie obawiał się konkurencji, ponieważ wcześniej rozebrano młyn miejski.
Godnym wspomnienia jest pojawienie się w tym czasie w Głuchołazach pierwszego drukarza Wilhelma Nebe z Maklemburgii, który wprowadził w swojej drukarni pierwsze prasy ręczne i mechaniczne. Dalszemu rozwojowi przemysłu w mieście sprzyjało uruchomienie linii kolejowej do Nysy w 1875 roku i budowa pierwszej w Głuchołazach stacji kolejowej. Przedstawione fabryki i zakłady przemysłowe nie kojarzą się z dzisiejszymi. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że były to początki wielkiego przemysłu, bardzo dla miasta korzystne. Uruchamiane fabryki nie tylko dostarczały niezbędnych wyrobów, ale dawały pracę kilkuset mieszkańcom miasta. Jeśli do tego dodać dobrze rozwinięte rolnictwo i rozwój miasta jako uzdrowiska, to nic dziwnego, że w owych czasach powodziło się mieszkańcom miasta dobrze. Na "prawdziwe" fabryki w rodzaju papierni przyszedł czas później na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to Głuchołazy przestały być uzdrowiskiem, a stały się jedynie miejscowością wypoczynkowa, atrakcyjną dla całego Śląska. Ale o tym w następnym odcinku.
Autor: Stefan Morajko
o autorze
