Głuchołazy uzdrowiskiem
[&tab;]Niełatwo było na przełomie XVIII i XIX wieku uzyskać formalny status uzdrowiska. Przekonały się o tym już wcześniej władze miasta i mieszkańcy pobliskiego Jesenika. Tam od dnia rozpoczęcia przez V. Priessnitza starań o miano uzdrowiska do chwili uzyskania go minęło kilkanaście lat. Winę za ten przewlekły tryb załatwiania ponosi jednak nie biurokratyczna procedura, ale wroga i solidarna postawa jesenickich lekarzy, którzy nie dopuszczali myśli, aby jakiś tam syn chłopa, niedouczony felczer czy wiejski znachor zyskał rozgłos, sławę i korzyści materialne kosztem ich, dyplomowanych lekarzy. Dopiero presja, jaką na władzach miasta wywarli ludzie wyleczeni przez Priessnitza, spowodowała przyspieszenie starań o status uzdrowiska, uzyskany wreszcie w 1831 roku.
W Głuchołazach nie było tego typu problemów. Przeciwnie, rada miasta i mieszkańcy robili wszystko, aby uzyskać status uzdrowiska jak najszybciej. Nie czekając na decyzję rozpoczęto tu szereg inwestycji, których realizacja miała udowodnić, ze miasto może być uzdrowiskiem. Jako pierwszy stanął zakład kąpielowy o nazwie Juppenbad od nazwiska jego właściciela Karola Juppe. Zbudowano go w miejscu, gdzie dziś stoi Hotel i restauracja Sudety. Wkrótce okazał się on zbyt mały i w 1877 roku rozbudowano go i zmodernizowano. Wieloletnimi lekarzami zakładu byli dr Harbolla i dr Michalke. Kilka lat potem w roku 1882 zbudowano drugi zakład kąpielowy, po wyzwoleniu Ośrodek Szkoleniowo - Wypoczynkowy CRS (obecnie ośrodek Caritas - przyp. B.M). Przez wiele następnych lat był to najpopularniejszy w Głuchołazach zakład kąpielowy. Zasługiwał na to całkowicie. Zbudowany był z kamienia i drewna w stylu szwajcarskim, posiadał obszerną, zaciszną werandę, z której roztaczał się widok na malowniczy zalesiony stok Góry Chrobrego. Zakład dysponował 100 pokojami wyposażonym,i jak na owe czasy, komfortowo. Całość otaczał piękny ogród. Ferdinand szczególnie malowniczo wyglądał z wysokości diabelskiej ambony, zwanej dziś grzybkiem. Położony w dolinie Białej, połyskującej strumieniami srebrzystej, czystej wody, w zieleni ogrodu, na tle Góry Chrobrego, robił duże i korzystne wrażenie. Łagodny klimat, całkowita cisza, znakomita obsługa lekarska, kąpiele i okłady z miazgi drzewnej wpływały kojąco na dolegliwości kuracjuszy. Ośrodkiem kierował przez wiele lat dr Florian. Jego uprzejmość, duża wiedza i troska o kuracjuszy z jednej strony, a energia i zmysł organizacyjny z drugiej strony, przynosiły zakładowi coraz większy rozgłos. Właścicielem zakładu był R. Kober, człowiek przedsiębiorczy, a przy tym radny miasta, co ułatwiało mu załatwienie wielu spraw szybko i skutecznie.
W 1894 roku zbudowano zakład o nazwie Franciszek (obecnie budynek po sanatorium MSW, przyp. BM). Jego właścicielem był Franciszek Springer, a lekarzem dr Sapelt. Stosowano tu w lecznictwie wyłącznie metody dra Kneippa. Zarówno dr Sappelt, jak jego następca dr W.Wilke nie tylko studiowali te metody, ale przez kilka lat przed objęciem pracy w Głuchołazach praktykowali u samego dra Kneippa. Kolejnym zakładem kąpielowym, leczącym również tymi samymi metodam, był wybudowany w 1892 roku Zakład Wilhelm (po wyzwoleniu DW Polonia), którego właścicielem był K. Kirchner. Okazały budynek położony w bezpośrednim sąsiedztwie lasu stosował również metody Priessnitza. Dla właściwej opieki nad kuracjuszami sprowadzano i zatrudniano zagranicznych kąpielowych. Na górskiej drodze, prowadzącej dziś do basenu kąpielowego i Leśnej, wyrastały jak grzyby po deszczu piękne wille, wśród których J, Laufer wybudował w 1902 roku okazałe sanatorium Sanitas, które kilka lat później przeszło w ręce dra Ehrlicha. Zakład ten upodobali sobie szczególnie Austriacy, którzy przybywali tu masowo prze wiele lat odzyskując nadwątlone zdrowie. Od wyzwolenia było to początkowo prewentorium, a później sanatorium PKP. Najmłodszym dzieckiem pośród zakładów leczniczych w zdrojowej części miasta było sanatorium o nazwie Waldfrieden. Jest to przednia część obecnego DW Zacisze . Dr Jirik nabył posiadłość od restauratora H. Ertelta i w roku 1906 rozbudował i zmodernizował obiekt tworząc stylową budowlę, podobną do zamku, położoną na wzgórzu w leśnym plenerze, w rozległym parku naturalnym, w idealnie cichym i spokojnym otoczeniu, przeznaczonym głównie dla cierpiących na dolegliwości nerwicowe. Stosowano tu kąpiele w kwasie węglowym, w igliwiu sosnowym i masaże prądem elektrycznym, leżakowanie na świeżym powietrzu.
Niejako uzupełnieniem zakładów kąpielowych i sanatoriów w Zdroju był zbudowany w 1899 roku, w pobliżu kościoła parafialnego, zakład leczniczy Józef, obecny szpital przy ul. Skłodowskiej, położony w troskliwie pielęgnowanym, pięknym ogrodzie. Prowadziły go (jeszcze po wyzwoleniu) siostry zakonu św. Karola Boromeusza. W centrum miasta w miejsce parterowych domków budowano okazałe jedno i dwupiętrowe kamienice, niektóre w stylu pseudogotyckim czy barokowym inne już w lekkim secesyjnym. W mieście oddano do użytku dwie apteki i drogerie oraz wiele innych sklepów. Wzrastał z każdym rokiem dobrobyt mieszkańców Głuchołaz. Bogacili się w pierwszym rzędzie właściciele sanatoriów, zakładów kąpielowych, restauracji, a w dalszej kolejności rzemieślnicy różnych branż. Stały napływ kuracjuszy i turystów spowodował, ze sanatoria, zakłady lecznicze i pensjonaty w Zdroju nie mogły pomieścić wszystkich chętnych. Wynajmowali oni zatem pokoje w mieście. Niejedna wdowa czy emerytka, która dotąd wynajmował okresowo pokój uczniowi za marnym wynagrodzeniem, teraz ten sam pokój wynajmowała przybyszom, czerpiąc z tego niemałe dodatkowe zyski. Każdy, kto dysponował odpowiednim kapitałem mógł budować kamienice, wille, pensjonaty, restauracje czy inne obiekty na użytek licznych przybyszów.
Władze miasta chcąc zachęcić do inwestowania, zwalniały całkowicie lub częściowo od podatków i rożnego rodzaju danin i opłat. Jeśli dodać do tego pracowitość i zaradność mieszkańców miasta, to nic dziwnego, że Głuchołazy z każdym dniem stawały się piękniejsze i atrakcyjniejsze zyskując przy końcu XIX wieku miano perły śląskich uzdrowisk. Jeszcze po wyzwoleniu mianowano nasze miasto Perłą Opolszczyzny. Dziś wskutek karygodnego niedbalstwa kolejnych władz miasta jest to już tylko wspomnienie i echo dawnej świetności Głuchołaz.
Autor: Stefan Morajko
o autorze
W Głuchołazach nie było tego typu problemów. Przeciwnie, rada miasta i mieszkańcy robili wszystko, aby uzyskać status uzdrowiska jak najszybciej. Nie czekając na decyzję rozpoczęto tu szereg inwestycji, których realizacja miała udowodnić, ze miasto może być uzdrowiskiem. Jako pierwszy stanął zakład kąpielowy o nazwie Juppenbad od nazwiska jego właściciela Karola Juppe. Zbudowano go w miejscu, gdzie dziś stoi Hotel i restauracja Sudety. Wkrótce okazał się on zbyt mały i w 1877 roku rozbudowano go i zmodernizowano. Wieloletnimi lekarzami zakładu byli dr Harbolla i dr Michalke. Kilka lat potem w roku 1882 zbudowano drugi zakład kąpielowy, po wyzwoleniu Ośrodek Szkoleniowo - Wypoczynkowy CRS (obecnie ośrodek Caritas - przyp. B.M). Przez wiele następnych lat był to najpopularniejszy w Głuchołazach zakład kąpielowy. Zasługiwał na to całkowicie. Zbudowany był z kamienia i drewna w stylu szwajcarskim, posiadał obszerną, zaciszną werandę, z której roztaczał się widok na malowniczy zalesiony stok Góry Chrobrego. Zakład dysponował 100 pokojami wyposażonym,i jak na owe czasy, komfortowo. Całość otaczał piękny ogród. Ferdinand szczególnie malowniczo wyglądał z wysokości diabelskiej ambony, zwanej dziś grzybkiem. Położony w dolinie Białej, połyskującej strumieniami srebrzystej, czystej wody, w zieleni ogrodu, na tle Góry Chrobrego, robił duże i korzystne wrażenie. Łagodny klimat, całkowita cisza, znakomita obsługa lekarska, kąpiele i okłady z miazgi drzewnej wpływały kojąco na dolegliwości kuracjuszy. Ośrodkiem kierował przez wiele lat dr Florian. Jego uprzejmość, duża wiedza i troska o kuracjuszy z jednej strony, a energia i zmysł organizacyjny z drugiej strony, przynosiły zakładowi coraz większy rozgłos. Właścicielem zakładu był R. Kober, człowiek przedsiębiorczy, a przy tym radny miasta, co ułatwiało mu załatwienie wielu spraw szybko i skutecznie.
W 1894 roku zbudowano zakład o nazwie Franciszek (obecnie budynek po sanatorium MSW, przyp. BM). Jego właścicielem był Franciszek Springer, a lekarzem dr Sapelt. Stosowano tu w lecznictwie wyłącznie metody dra Kneippa. Zarówno dr Sappelt, jak jego następca dr W.Wilke nie tylko studiowali te metody, ale przez kilka lat przed objęciem pracy w Głuchołazach praktykowali u samego dra Kneippa. Kolejnym zakładem kąpielowym, leczącym również tymi samymi metodam, był wybudowany w 1892 roku Zakład Wilhelm (po wyzwoleniu DW Polonia), którego właścicielem był K. Kirchner. Okazały budynek położony w bezpośrednim sąsiedztwie lasu stosował również metody Priessnitza. Dla właściwej opieki nad kuracjuszami sprowadzano i zatrudniano zagranicznych kąpielowych. Na górskiej drodze, prowadzącej dziś do basenu kąpielowego i Leśnej, wyrastały jak grzyby po deszczu piękne wille, wśród których J, Laufer wybudował w 1902 roku okazałe sanatorium Sanitas, które kilka lat później przeszło w ręce dra Ehrlicha. Zakład ten upodobali sobie szczególnie Austriacy, którzy przybywali tu masowo prze wiele lat odzyskując nadwątlone zdrowie. Od wyzwolenia było to początkowo prewentorium, a później sanatorium PKP. Najmłodszym dzieckiem pośród zakładów leczniczych w zdrojowej części miasta było sanatorium o nazwie Waldfrieden. Jest to przednia część obecnego DW Zacisze . Dr Jirik nabył posiadłość od restauratora H. Ertelta i w roku 1906 rozbudował i zmodernizował obiekt tworząc stylową budowlę, podobną do zamku, położoną na wzgórzu w leśnym plenerze, w rozległym parku naturalnym, w idealnie cichym i spokojnym otoczeniu, przeznaczonym głównie dla cierpiących na dolegliwości nerwicowe. Stosowano tu kąpiele w kwasie węglowym, w igliwiu sosnowym i masaże prądem elektrycznym, leżakowanie na świeżym powietrzu.
Niejako uzupełnieniem zakładów kąpielowych i sanatoriów w Zdroju był zbudowany w 1899 roku, w pobliżu kościoła parafialnego, zakład leczniczy Józef, obecny szpital przy ul. Skłodowskiej, położony w troskliwie pielęgnowanym, pięknym ogrodzie. Prowadziły go (jeszcze po wyzwoleniu) siostry zakonu św. Karola Boromeusza. W centrum miasta w miejsce parterowych domków budowano okazałe jedno i dwupiętrowe kamienice, niektóre w stylu pseudogotyckim czy barokowym inne już w lekkim secesyjnym. W mieście oddano do użytku dwie apteki i drogerie oraz wiele innych sklepów. Wzrastał z każdym rokiem dobrobyt mieszkańców Głuchołaz. Bogacili się w pierwszym rzędzie właściciele sanatoriów, zakładów kąpielowych, restauracji, a w dalszej kolejności rzemieślnicy różnych branż. Stały napływ kuracjuszy i turystów spowodował, ze sanatoria, zakłady lecznicze i pensjonaty w Zdroju nie mogły pomieścić wszystkich chętnych. Wynajmowali oni zatem pokoje w mieście. Niejedna wdowa czy emerytka, która dotąd wynajmował okresowo pokój uczniowi za marnym wynagrodzeniem, teraz ten sam pokój wynajmowała przybyszom, czerpiąc z tego niemałe dodatkowe zyski. Każdy, kto dysponował odpowiednim kapitałem mógł budować kamienice, wille, pensjonaty, restauracje czy inne obiekty na użytek licznych przybyszów.
Władze miasta chcąc zachęcić do inwestowania, zwalniały całkowicie lub częściowo od podatków i rożnego rodzaju danin i opłat. Jeśli dodać do tego pracowitość i zaradność mieszkańców miasta, to nic dziwnego, że Głuchołazy z każdym dniem stawały się piękniejsze i atrakcyjniejsze zyskując przy końcu XIX wieku miano perły śląskich uzdrowisk. Jeszcze po wyzwoleniu mianowano nasze miasto Perłą Opolszczyzny. Dziś wskutek karygodnego niedbalstwa kolejnych władz miasta jest to już tylko wspomnienie i echo dawnej świetności Głuchołaz.
Autor: Stefan Morajko
o autorze
2004-06-30
