autor: Paweł Szymkowicz
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Walki wiosną 1945r. w regionie Głuchołaz Jak co roku obchodziliśmy niedawno kolejną rocznicę zakończenia II wojny światowej. W tym kontekście Głuchołazy są miastem nietypowym, gdyż razem z Paczkowem, zostały zajęte przez Rosjan, dopiero ponad miesiąc później niż reszta Opolszczyzny. Dodatkowo chyba niewiele osób wie dokładnie jak i gdzie w rejonie naszego miasta toczyły się działania wojenne.
Odgłosy wojny dotarły w okolice Głuchołaz dopiero w drugiej połowie 1944r. W sierpniu zarządzono w regionie nyskim i jesenickim obowiązkowe kopanie okopów, a 13 września rosyjskie samoloty zbombardowały składy amunicji w Mikulovicach. Następny nalot na położone po czeskiej stronie granicy: Mikulovice, Pisečną i Česką Ves miał miejsce 12 grudnia. Nie wyrządził co prawda większych strat, spowodował jednak niepokój, a nawet panikę wśród mieszkańców. Miesiąc później, w obawie przed nadciągającym frontem, cywilna ludność została wywieziona na terytorium Czechosłowacji, niektórzy trafili aż pod Pragę.
19 stycznia 1945 roku wojska rosyjskie, konkretnie 1 Frontu Ukraińskiego, w ramach operacji wiślańsko - odrzańskiej, przekroczyły granice Śląska. Weszły nad Odrę i na jej zachodnim brzegu utworzyły kilka przyczółków. 29 stycznia lewe skrzydło Frontu, po zajęciu Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, zdobyło przyczółek na północ od Raciborza. Wehrmacht wyraźnie nie godził się z zaistniałym stanem rzeczy i zmierzał w swych działaniach dokonać skrzydłowego uderzenia w kierunku północno-zachodnim w celu odblokowania okrążonego garnizonu wrocławskiego, oraz w kierunku południowym, właśnie w kierunku na Racibórz, starając się odebrać Górnośląski Okręg Przemysłowy, odrzucić wojska rosyjskie za Odrę i ewentualnie wyjść na ich tyły. W celu zrealizowania owych zadań zgromadzili w Sudetach i na Śląsku Opolskim znaczne siły. Zdołano doprowadzić rozbite wojska do porządku, zorganizować dowodzenie i podciągnąć odwody. Ześrodkowane głównie w rejonie Baborowa, tworzyło je 5 dywizji i 60 samodzielnych batalionów. Trudno z resztą w tym momencie mówić o załamaniu moralnym niemieckiej armii, w dalszym ciągu cechowała ją dostateczna zdolność bojowa, a żołnierz niemiecki bił się nadal tak samo jak przedtem wyróżniając się, zwłaszcza w obronie, wytrwałością, dochodzącą czasami do fanatyzmu. Organizacja armii pozostawała na wysokim poziomie, wojska zaopatrzone były niemal we wszystko, co im przysługiwało.
W południowej części Śląska, na odcinku od Strzelina do Skoczowa bronił się 8 Korpus Armijny 17 Armii Polowej gen. Friedricha Schulza, Grupa Korpuśna „Schlesien” utworzona na bazie 56 Korpusu Pancernego oraz 11 i 59 Korpusy Armijne Grupy Armijnej „Heinrici” - utworzonej na bazie 1 Armii Pancernej gen. Gotharda Heinriciego. Oprócz umocnień typu polowego i zapor inżynieryjnych, Niemcy utworzyli na lewobrzeżnej Opolszczyźnie, dość mocne punkty oporu, przygotowując do obrony większość miejscowości, a nawet poszczególne domy. Na wolnych terenach pomiędzy miejscowościami wykopano transzeje i zbudowano zapasowe stanowiska ogniowe. Punkty linii obronnej rozmieszczone były w głąb od 20 do 25 km. Dodatkowo wzmocniono jeszcze obronę gęstym zaminowaniem przedpola przyszłych walk, w dwóch pasach; pierwszym o szerokości 40 km wzdłuż Odry i drugi przechodzący przez powiaty; głubczycki, prudnicki i nyski. Tyłowa operacyjna rubież obrony niemieckiej biegła wzdłuż linii; Paczków, Nysa, Zlate Hory, Krnov, Opava.
Wzdłuż powiatu nyskiego podnóżem Sudetów przebiegał najdalszy system obrony niemieckiej (tzw. pas obrony „e”), wzmocniony miastem - twierdzą „Nysą”. Zgodnie z koncepcją dowództwa niemieckiego, utworzone na Śląsku miasta-twierdze, miały być bronione przez dwa pierścienie obronne (zewnętrzny i wewnętrzny). Twierdze te miały spełniać rolę tzw. łamaczy fal, rozbijających pierwszy impet radzieckich działań zaczepnych, następnie zaś w długotrwałej obronie wiązać znaczne siły przeciwnika.
Niemieckie dowództwo przywiązywało wyjątkowo dużą wagę do utrzymania Nysy. Stanowiła ona bowiem jeden z kluczowych węzłów oporu na Śląsku Opolskim. Przez Nysę biegły linie komunikacyjne łączące Grupę Armii „Środek” z walczącą na Bałkanach Grupą Armii „Południe”. Dowództwo twierdzy „Nysa”, szczególnie obawiało się uderzenia sowieckiego z kierunku Prudnika. W celu wzmocnienia broniących się tam związków taktycznych 17 Armii Polowej, w tym 20 Estońskiej Dywizji Grenadierów SS, do walk na północ od podnóża Sudetów aż poza linię Białej Głuchołaskiej, wprowadzono oddział zaporowy pod dowództwem płk Capellego. Jego kościec tworzył głównie batalion rozpoznawczy Dywizji Pancerno-Spadochronowej „Hermann Göring”. Zgromadzonymi dodatkowo siłami obsadzono rubież wzdłuż drogi: Nysa - Hajduki Nyskie - Stary Las - Charbielin - Czapka (wzgórze na wschód od Głuchołaz). W trakcie późniejszych walk udało im się między innymi rozbić 12 rosyjskich czołgów w rejonie Wierzbca.
Armia Czerwona została podzielona na zgrupowania: północne (opolskie) i południowe (raciborskie), które swymi koncentrycznymi uderzeniami z dwóch stron na Prudnik miały doprowadzić do zamknięcia w „kotle” wojsk niemieckich broniących linii Odry na południe od Opola. Zgrupowanie północne miało nacierać z przyczółka pod Grodkowem w kierunku na Nysę i Prudnik, gdzie miało nastąpić połączenie ze zgrupowaniem południowy i zamkniecie okrążenia Grupy „Schlesien”. Zgrupowanie południowe miało natomiast wykonać uderzenie z przyczółka między Koźlem i Raciborzem w kierunku zachodnim i południowo zachodnim w stronę wojsk atakujących z rejonu Grodkowa i w trzecim dniu tej operacji połączyć się z nimi w rejonie Prudnika i Białej.
Oba zgrupowania rozpoczęły natarcie wczesnym rankiem 15 marca. Operacja ta nazwana została później „opolską”. Wiosenne roztopy zmuszały czołgi do walk jedynie wzdłuż dróg i koło drogi oraz do przedzierania się przez miejscowości, gdzie obrona niemiecka była świetnie przygotowana do ich odparcia. Spowodowało to osłabienie tempa natarcia. W drugim i trzecim dniu operacji natarcie wojsk północnego zgrupowania przebiegało już z większym powodzeniem.
18 marca sztab 1 Frontu Ukraińskiego opracował dyrektywy, wyznaczając szczegółowe zadania podległych mu oddziałom. W myśl tego 93 Samodzielna Brygada Pancerna miała po natarciu opanować Głuchołazy. Dwa dni później w zasadzie zlikwidowano okrążone zgrupowania niemieckie. Wieczorem, 20 marca, 21 Armia Ogólnowojskowa oraz 4 Armia pancerna Gwardii rozpoczęły przegrupowania oddziałów, w celu kontynuowania przerwanego szturmu. Armie te częścią swych sił miały rozwijać natarcie w kierunku zachodnim i opanować rubież: Ziębice - Paczków - Głuchołazy, po czym przejść do obrony na tej linii.
Zacięte walki w połowie marca 1945 r. miały miejsce także w rejonie Osobłogi. Stało się tak zapewne dzięki zniszczeniu mostów na rzekach Prudnik i Osobłodze. Po wykrwawieniu się w walkach o Prudnik i Racławice Śl. 19 marca resztki walczącej tam niemieckiej 344 Dywizji Piechoty i 20 Estońskiej Dywizji Piechoty SS, skoncentrowały się na wschód od Bartultovic, na odcinku do Jindřichova. Dzięki temu oddziały te mogły się przegrupować i uzupełnić uzbrojenie, gdyż cały ciężki sprzęt, głownie armaty i działa szturmowe, pozostawiono przy przeprawach przez rzeki. Dodatkowo dzięki temu przegrupowaniu, w rękach niemieckich pozostawała linia kolejowa do Głuchołaz. Najprawdopodobniej właśnie podczas tych walk zostało spalone schronisko, które stało wcześniej na Vysokiej. Okopujących się żołnierzy odwiedził dowódca Grupy Armii „Środek” gen. płk. F. Schörner. 22 marca oddziały kpt. J. Ledera zajęli położone na południowy – wschód od Moszczanki wzgórze Kraska.
Do 22 marca, przed wznowieniem natarcia w kierunku nyskim, wojska 1 Frontu Ukraińskiego zajmowały rubież: Baborów - Racławice Śląskie - Prudnik - Szybowice - Ścinawa Mała. Rozpoczęty tego dnia drugi etap „operacji opolskiej”, spotkał się z zaciętą obroną wojsk niemieckich, głównie wzdłuż linii torów kolejowych Otmuchów - Nysa - Krnov, tam też ofensywa rosyjska została powstrzymana , oddziały 21 Armii Ogólnowojskowej okopały się wzdłuż wspomnianego odcinka i przeszły do obrony. Po zajęciu przez nich węzła kolejowego w Nowym Świętowie, Nysa utraciła swoje znaczenie jako węzłowy punkt dróg lądowych i kolejowych. W związku z tym, dowództwo Nysy uznało, że bardziej celowe będzie utrzymanie wzgórz od strony południowo - zachodniej oraz linii rzeki Białej Głuchołaskiej , niż samego miasta, które i tak już nie odpowiadało wymogom twierdzy. Dlatego w nocy z 23 na 24 marca garnizon nyski opuścił miasto.
Również 22 marca, przed południem, według rozkazu swego dowództwa, 59 Armia Ogólnowojskowa wraz z 7 Samodzielnym Korpusem Zmechanizowanym Gwardii, rozpoczęły ofensywę z zadaniem wyjścia do 23 marca na linię; Nowy Świętów - Głuchołazy - Krnov. Opanowanie stacji kolejowej w Nowym Świętowie, który łączył przede wszystkim Nysę z Opavą, Niemcy utracili możliwość manewrowania odwodami wzdłuż frontu przez Sudety. Nacierające jednak wojska sowieckie napotkały na huraganowy ogień artylerii i broni maszynowej. Tylko 22 marca Wehrmacht przeprowadził w tym rejonie 10 kontrataków. Walki, trwające z niesłabnącą siłą do końca miesiąca, przybrały charakter niemalże pozycyjny. Wojska rosyjskie zdołały wedrzeć się w obronę niemiecką na głębokość 5 do 20 km po czym, wobec zaciętej obrony znacznych sił niemieckich, braku amunicji i poniesionych strat, przeszły do obrony. W związku z tym linia frontu aż do końca wojny, czyli do 8 maja 1945 r. przebiegała wzdłuż rubieży: Biała Nyska - Bodzanów - Głuchołazy, pozostawiając wojska rosyjskie w odległości ok. 3 km na wschód od Głuchołaz, za Nowym lasem i Charbielinem.
Zdobycie Ostravy 30 kwietnia przez Armię Czerwoną i jej szybki marsz na zachód, groziło wojskom generała Schörnera okrążeniem w kotlinie Jeseników. Dlatego 6 kwietnia wydał rozkaz aby wszystkie podległe mu jednostki wycofywały się do Kłodzka lub w głąb Czechosłowacji, tak aby nie dostać się do rosyjskiej niewoli. Żołnierze mieli również rozkaz wysadzania za sobą wszystkich mostów. W ten sposób, zniszczony został między innymi most Wiktorii w Głuchołazach, którym można było najszybciej przejechać na drugą stronę Białej w drodze do Jesenika. Niemieckie oddziały wycofały się z Głuchołaz 9 maja, dzień po kapitulacji III Rzeszy. Następnego dnia przyjechały tu polskie władze administracyjne na czele z Szymonem Koszykiem i Edwardem Mrożkiem. Poza mostami miasto było prawie nie ruszone. Spłonął tylko jeden z budynków przy ul.Wyszyńskiego, wcześniej jedna bomba spadła na halę Galmetu, powybijane były także okna w kamienicy przy zbiegu alei Jana Pawła II i ul. Powstańców Śląskich. Dlatego też wątpliwości budzi informacja pojawiająca się w większości publikacji, w tym naukowych, mówiąca o tym jakoby Głuchołazy w wyniku działań wojennych zostały zniszczone w 25%.
Należy odpowiedzieć jeszcze na pytanie, co sprawiło, że Rosjanie pozostawili niezajęte miasta u podnóża Sudetów i nie wkroczyli do Czechosłowacji ? Odpowiedź jest bardzo prosta. Armia Czerwona po wielkich stratach jakie poniosła w 1944 r. przy forsowaniu Przełęczy Dukielskiej, przyjęła taktykę walki jedynie na terenach nizinnych, unikając za wszelką cenę regionów górskich. Pozwoliło to, wykorzystać nie tylko posiadaną przez nią masę ludzką, ale również wykorzystać wszelkie możliwości swych wojsk pancernych.
autor: Paweł Szymkowicz 2004-04-02 |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||