Miasto miało być posterunkiem granicznym, broniącym mieszkańców przed napadami Czechów. W późniejszym czasie stały się Głuchołazy lennem zamkowym, a wójt takiego miasta miał prawo uważać się za rycerza równego kasztelanowi.
Podstawowym obowiązkiem wójta była szeroko pojęta troska o miasto i jego mieszkańców, czuwanie nad systematycznym i prawidłowym rozwojem handlu i rzemiosła, odpowiedni dobór radnych miejskich, a w razie wojny zbrojna służba biskupowi. Realizację tych zadań ułatwiały mu daleko idące uprawnienia. Głównym przywilejem wójta była władza sądownicza, która obejmowała orzecznictwo w sprawach; morderstw, kradzieży, rozlewu krwi i zranień, podpaleń, gwałtów i rabunków. Korzyści materialne i finansowe to między innymi:
- zwolnienie z czynszów od domu i zabudowań gospodarskich,
- otrzymanie na własność łaźni, rzeźni i młyna,
- pobieranie podatków od sprzedaży chleba, mięsa i obuwia,
- wyłączne prawo polowania i łowienia ryb.
Podwójci miał nieco mniejsze zyski: był właścicielem łąki i fosy przy bramie górnej, miał wyłączne prawo warzenia piwa, partycypował w dochodach pisarza miejskiego i strażnika wieżowego, pobierając jednego halerza od opłat za skargi, testamenty, spadki, dzierżawy, pozwy sądowe i egzaminy czeladnicze, miał udział w zyskach z młynów i czynszów. Od rolników otrzymywał co roku furę siana i parę butów.
W początkach osadnictwa biskup był jednym zwierzchnikiem i władcą nowo założonych miast i wsi a książę opiekunem Kościoła. W takim układzie wszelkie dochody płynące z miast i wsi zasilały skarbiec biskupi. Miało to być - i rzeczywiście było zachętą do zakładania miast i wsi na Ziemi Nyskiej. Stan taki, w którym rzeczywisty władca tych ziem - książę piastowski - nie miał w zasadzie wiele do powiedzenia, nie mówiąc już o dochodach, nie mógł się długo utrzymać. Pierwszym krokiem Henryka Brodatego w kierunku ograniczenia władzy biskupiej było przejęcie przez księcia w roku 1230 sądownictwa wyższego. Wkrótce zażądał książę podziału zysków z czynszów i danin. Nie odbywało się to bez oporów biskupa. W rezultacie ostatnie lata panowania Henryka Brodatego i jego następców, zwłaszcza Henryka IV Probusa, to formalna wojna książąt śląskich z biskupami wrocławskimi" Wawrzyńcem, Tomaszem I i II.
W konsekwencji tego sytuacja wójtów stała się trudna, musieli bowiem służyć dwu panom - biskupowi i księciu. Witigo nie odczuł jeszcze skutków podwójnej władzy, ale jego następcy musieli w swoich działaniach tak lawirować, aby nie narazić się żadnemu z władców. A nie było to łatwe.
Współpraca Witigo z Zygfrydem w czasie zakładania miasta była wzorowa. Nie było również sporów o podział kompetencji i zysków po założeniu miasta. Wystąpiły one dopiero po ich śmierci, a podłoże tych sporów było następujące: Witigo pozostawił czterech synów: Mańko, Witigo, Rajnolda i Wawrzyńca, a Zygfryd - Ditricha. Zgodnie z obowiązującym prawem, wójtem został Mańko Fulleschussel, a podwójcim Ditrich Scholzen. Ale już podział zysków z czynszów i gruntów rolnych spowodował różnice zdań i spory. Obszar osadniczy podległy wójtowi obejmował oprócz miasta 7 wsi: Bodzanów, Konradów, Skowronków, Mikulowvice, Endersdorf, Lichtenberg oraz lasy na Biskupiej Kopie. W 1263 roku obszar ten powiększył się o Ludwików, w 1300 o dalsze 3 wioski, w tym Jarnołtówek, a po roku 1400 - według wrocławskiego rejestru kościelnego - obejmował już 17 wsi. Nie trudno było zatem ustalić udział spadkobierców w dochodach z czynszów, wszelkiego rodzaju opłat i danin, gorzej z podziałem gruntów wiejskich. Nic dziwnego, że spory trwały przez kilka lat i rozstrzygnął je dopiero sam biskup Tomasz II (1271-1292). Z 66 włók Bodzanowa otrzymali synowie Witigo 41, a Ditrich 25. Podzielił biskup również zyski z dwóch młynów, czynszów i podatków. Władza sądownicza przypadła w całości synom Witigo.
Ciekawe są dzieje głuchołaskich wójtów, opisywane przez późniejszych historyków. oto kilka ciekawych wydarzeń:
W 1373 roku pojawiła się w dziejach Głuchołaz pierwsza kobieta - wójt. energiczna niewiasta Margareta Schenewitz. Sprawowała ona urząd do późnego wieku, krótko przed śmiercią przekazując go synowi Mikołajowi.
W roku 1530 siostry Helena, Barbara, Anna i Osanna figurują w rejestrze właścicieli głuchołaskiego młyna.
Na początku XVI wieku jednym z właścicieli pobliskiej kopalni złota w Cukmantlu był Franciszek Cieszyński. W roku 1517 przekazał połowę udziałów kopalni krakowianinowi Krzysztofowi Beerowi. W trosce o swoje interesy rodzina Beerów przeniosła się do Głuchołaz i w roku 1529 wykupiła wójtostwo wycenione na wartość 900 guldenów. Krótko bo przez dwa lata, wójtem Głuchołaz została kolejna kobieta - Apolonia Beer.
W latach 1539 - 1622 urząd wójta sprawowała rodzina Adelsbach. jednym z wójtów był Henryk Adelsbach, który przez cały czas sprawowania władzy prowadził zaciekłe spory i walki z miejską radą. Z uporem maniaka spierał się z radą miasta o byle błahostkę, zyskując sobie przydomek "bojowego bohatera", ale w ujemnym tego słowa znaczeniu. Przez dziesięć lat toczył się spór wójta z radą miasta, a przyczyną sporu była samowola wójta i brak poszanowania praw. Do wewnętrznej strony murów miejskich przylegała specjalna droga, szeroka na 7 stóp. Miała ona służyć do szybkiego i bezpiecznego przemieszczania się z jednej strony bramy do drugiej w czasie działań wojennych, a w czasie zarazy tylko tą drogą przewożono zwłoki zmarłych, aby nie zarazić mieszkańców miasta. Budynek wójtostwa stał tuż przy tej drodze. Adelsbach postanowił rozbudować budynek mieszkalny i dobudować pomieszczenia gospodarskie. Postawił to wszystko tuż przy murach miejskich blokując drogę specjalną. Jakby tego było mało, w drewnianej wieży stojącej przy murach, a służącej do celów obronnych, uruchomił... piekarnię, powiększając bezprawnie swoje dochody.
Adelsbach lekceważył sprzeciw rady miejskiej, która wystosowała skargę do biskupa wrocławskiego, Jana. Dla zbadania sprawy wysłał biskup specjalnych komisarzy. Przywitał ich w bramie pijany, ledwie trzymający się na koniu wójt. W pijackim bełkocie wykrzykiwał najpierw swoje rzekome zasługi dla miasta, potem zbeszcześcił radę miasta, w końcu zapewnił, że wkrótce wykończy wszystkich swoich przeciwników. Mimo takiego przyjęcia komisarze zbadali fakty i przedłożyli relację biskupowi. Wyrok był jednoznaczny: droga przy murach ma być wolna i wykorzystywana tylko do celów specjalnych, podobnie jak wieża. Spór trwał 9 lat (1603-1612) i zakończył się przegraną i kompromitacją wójta. Jak z tego wynika, poważny urząd wójta sprawowały czasem niepoważne osoby. Na szczęście dla miasta i jego mieszkańców były to przypadki bardzo rzadkie.
Autor: Stefan Morajko
o autorze
