Z głębinowskich toni
Jezioro Nyskie, Głębinowskie, Głębinowski Zbiornik Wodny to nazwy tego samego akwenu na Nysie Kłodzkiej. Powstał w 1971 roku dzięki budowie Zapory Głębinowskiej. Jego dane są następujące: powierzchnia - 2040 ha, długość - ok. 2,3 km, szerokość ok. 2 km, pojemność - 114 mln m3. Statystyki twierdzą, że wykorzystywany jest do produkcji 4,8 MW energii elektrycznej i że podczas "niżówek", dzięki jego zasobom, można przedłużyć na Odrze okres żeglugowy o ok. 2 tygodnie. Jednak dla nas wędkarzy najważniejsze jest, ze posiada ogromne walory turystyczne i rekreacyjne. Głębinowskie nie jest co prawda, jak zbiornik Turawski, otoczony lasami ale widok Złotych Gór wstających z oparów rannych mgieł jest czymś tak niezapomnianym, ze na długo pozostaje w pamięci. Podobnie piękne są zachody.
Rybostan jeziora jest bogaty pod względem gatunkowym i złowić można prawie wszystko. Dorodne płocie, jak większość karpiowatych - lubią dłuższe, nawet kilkudniowe nęcenie. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłam i przekonałam się, że do nęcenia tej ryby z powodzeniem można stosować pszenicę. Wówczas jako przynętę na niewielki haczyk również zakładamy pszenicę. Natomiast leszcze, te największe złowiłam na "żywe robaki". Najczęstsze i najbardziej agresywne brania obserwowałam wtedy, gdy na haczyku obok białego robaczka czyli larwy muchy plujki, wił się niewielki, czerwony "gnojaczek". Po dodaniu do zanęty jokersa zaczynało się prawdziwe eldorado. W miejscu wrzucenia kul zanętowych najczęściej brały leszcze, natomiast płocie raczej na granicy rozmycia kul.
Do czasu pamiętnej powodzi najbardziej atrakcyjną rybą był sandacz. Tuż po powodzi twierdzono, ze w zbiorniku nie ma już dużych ryb co na szczęście okazało się nieprawdą. Może i mniej jest w tej chwili ryby średniej ale za to każde branie jest szansą na złowienie okazu. Naturalnym siedliskiem dużych ryb, jak w większości tego typu akwenów, są podwodne karcze po wyciętych i zalanych drzewach. Mimo ogromnej ilości zaczepów właśnie tam należy łowić sandacze. Bardzo dużo "pobić" można się spodziewać kiedy ripper wahadłowym ruchem opada do dna. Jeden ze skuteczniejszych sposobów prowadzenia sztucznej przynęty jest następujący: po opadnięciu na dno należy ją dość gwałtownie poderwać, zrobić dwa - trzy obroty korbką kołowrotka i poczekać, aż kolejny raz opadnie na dno.
Przy słabym żerowaniu sandaczy można spróbować założyć twistera prowadząc go małymi skoczkami, tuż nad dnem na wysokość ok. 15 - 20 cm. Osiągniemy taki efekt gdy będziemy przynętę podrywać tylko obrotem korbki. Można również spróbować po prostu "orać" przynętą dno zostawiając za nią smużkę mułu. Jeżeli mamy problemy ze sprowokowaniem ryby do brania, trzeba niestety posiłkować się zmianą przynęty lub sposobu prowadzenia jej. Łowiąc w miejscach, gdzie zaczepy są niemal pewne, rozsądek nakazuje używać gumek, które mają dwie podstawowe cechy dobrej przynęty - są skuteczne i stosunkowo tanie.
Największą aktywność sandaczy obserwuje się o zmierzchu oraz nocą i zapewne dlatego dobre wyniki w połowach tej ryby można osiągnąć kiedy zapadną niemal całkowite ciemności. Wtedy to w poszukiwaniu pożywienia przenoszą się w górne warstwy wody i na płycizny. Znawcy tematu twierdzą, że spinningowanie nocą na płyciznach może przynieść niezłe efekty. Warto spróbować szczęścia zakładając jako przynętę woblera. Tradycjonalistom polecam typową żywcówkę z tym, że zamiast zakazanego już żywca proponuję założenie specjalnie preparowanej martwej rybki, kupionej wcześniej w sklepie wędkarskim.
Autor: Anna Gostyńska
Rybostan jeziora jest bogaty pod względem gatunkowym i złowić można prawie wszystko. Dorodne płocie, jak większość karpiowatych - lubią dłuższe, nawet kilkudniowe nęcenie. Tutaj po raz pierwszy zobaczyłam i przekonałam się, że do nęcenia tej ryby z powodzeniem można stosować pszenicę. Wówczas jako przynętę na niewielki haczyk również zakładamy pszenicę. Natomiast leszcze, te największe złowiłam na "żywe robaki". Najczęstsze i najbardziej agresywne brania obserwowałam wtedy, gdy na haczyku obok białego robaczka czyli larwy muchy plujki, wił się niewielki, czerwony "gnojaczek". Po dodaniu do zanęty jokersa zaczynało się prawdziwe eldorado. W miejscu wrzucenia kul zanętowych najczęściej brały leszcze, natomiast płocie raczej na granicy rozmycia kul.
Do czasu pamiętnej powodzi najbardziej atrakcyjną rybą był sandacz. Tuż po powodzi twierdzono, ze w zbiorniku nie ma już dużych ryb co na szczęście okazało się nieprawdą. Może i mniej jest w tej chwili ryby średniej ale za to każde branie jest szansą na złowienie okazu. Naturalnym siedliskiem dużych ryb, jak w większości tego typu akwenów, są podwodne karcze po wyciętych i zalanych drzewach. Mimo ogromnej ilości zaczepów właśnie tam należy łowić sandacze. Bardzo dużo "pobić" można się spodziewać kiedy ripper wahadłowym ruchem opada do dna. Jeden ze skuteczniejszych sposobów prowadzenia sztucznej przynęty jest następujący: po opadnięciu na dno należy ją dość gwałtownie poderwać, zrobić dwa - trzy obroty korbką kołowrotka i poczekać, aż kolejny raz opadnie na dno.
Przy słabym żerowaniu sandaczy można spróbować założyć twistera prowadząc go małymi skoczkami, tuż nad dnem na wysokość ok. 15 - 20 cm. Osiągniemy taki efekt gdy będziemy przynętę podrywać tylko obrotem korbki. Można również spróbować po prostu "orać" przynętą dno zostawiając za nią smużkę mułu. Jeżeli mamy problemy ze sprowokowaniem ryby do brania, trzeba niestety posiłkować się zmianą przynęty lub sposobu prowadzenia jej. Łowiąc w miejscach, gdzie zaczepy są niemal pewne, rozsądek nakazuje używać gumek, które mają dwie podstawowe cechy dobrej przynęty - są skuteczne i stosunkowo tanie.
Największą aktywność sandaczy obserwuje się o zmierzchu oraz nocą i zapewne dlatego dobre wyniki w połowach tej ryby można osiągnąć kiedy zapadną niemal całkowite ciemności. Wtedy to w poszukiwaniu pożywienia przenoszą się w górne warstwy wody i na płycizny. Znawcy tematu twierdzą, że spinningowanie nocą na płyciznach może przynieść niezłe efekty. Warto spróbować szczęścia zakładając jako przynętę woblera. Tradycjonalistom polecam typową żywcówkę z tym, że zamiast zakazanego już żywca proponuję założenie specjalnie preparowanej martwej rybki, kupionej wcześniej w sklepie wędkarskim.
Autor: Anna Gostyńska

2004-07-14
